Wrocław znowu staje się jednym z najważniejszych punktów na queerowej mapie Polski. Od 11 do 17 kwietnia w Kinie Nowe Horyzonty gramy to, co najciekawsze, najodważniejsze i najżywsze w kinie LGBT+. Będzie śmiesznie, będzie intymnie, będzie głośno. Czyli dokładnie tak, jak trzeba.
Nie samymi dramatami queer żyje – i bardzo dobrze. Tegoroczna edycja LGBT+ Film Festival wyraźnie odsuwa egzystencjalne tony na dalszy plan, robiąc miejsce dla filmów, które bawią, igrają z formą i łamią schematy. We Wrocławiu także pozwalamy sobie na więcej luzu – bo czasem to właśnie soczysty żart, zgrzytliwa riposta i absurdalna sytuacja trafiają w punkt mocniej niż niejedna tragedia.
Na otwarcie – Duino, film utkany z tęsknot, wspomnień i niedopowiedzianych pragnień. Juan Pablo Di Pace snuje opowieść o reżyserze, który próbuje zamknąć dawną miłość w formie filmowej, ale wciąż nie potrafi postawić ostatniego klapsa. To kino miękkie w dotyku, ale celne w emocji – o tym, że przeszłość nie zawsze puszcza łatwo.
Dzień później – polskie krótkie metraże w zestawie Best Polish Shorts, które udowadniają, że lokalne kino queerowe mówi dziś własnym językiem, nie boi się emocji, ciała i eksperymentu. Sobotni wieczór domkną Młode serca – nastrojowa opowieść o dorastaniu, która przypomina, jak ważne są pierwsze spojrzenia, dźwięki i gesty.
Niedziela to zestaw Lesbian Stories, czyli szerokie spektrum kobiecych doświadczeń oraz Świat Ballroom – dokument, który celebruje ruch, ekspresję i queerową wspólnotowość.
W tygodniu przyjdzie czas na filmy, które stawiają pytania i nie boją się odpowiedzi. W poniedziałek Chłopców ubiera się na niebiesko – przewrotna tragikomedia o miłości, konfrontacji i tych, których zwykle nie widać na pierwszym planie.
We wtorek zapraszamy na Baby Marcelo Caetano – elektryzującą, bezkompromisową podróż przez podziemny świat São Paulo. Historia młodego Wellingtona, który właśnie wyszedł z poprawczaka i próbuje odnaleźć się w rzeczywistości, gdzie wszystko – ciało, przyjaźń, uczucie – ma swoją cenę. To kino ostre jak brzytwa i czułe jak dotyk dłoni, z queerową rodziną z House of Close Certo w roli latarni w ciemności.
W środę Jeśli umrę, to z radości – intymny, rozbrajający dokument, który za pomocą śmiechu mówi o śmierci, przemijaniu i queerowej starości.
Na finał – Nieziemscy kochankowie. Marco Berger zabiera nas w podróż, która zaczyna się jak gra w udawanie, a kończy tam, gdzie emocje wymykają się wszelkim definicjom. Miłość? Pożądanie? A może po prostu lato, które zmienia wszystko.
Wrocławską edycję tworzy selekcja, która nie tylko komentuje rzeczywistość, ale ją kształtuje. To kino, które nie pyta o pozwolenie – po prostu mówi: „Patrz, słuchaj, czuj. Teraz my.” Bilety już w sprzedaży!